Tym razem zadanie wymyśliła Licho nie śpi.
Po szczegóły zapraszam na bloga Szuflady, a poniżej przedstawiam moją interpretację tematu - jako inspirację dla Was.
Oto mój nowy adresownik, bo w starym strasznie mam już nakreślone przez te wszystkie Wasze przeprowadzki ;o)
A zaraz potem - pojawi się... moje wyzwanie :D
Zapraszam!
P.S. U sąsiada na dole znowu cyklinują parkiet - wrrrrr. Miko śpi - ciekawe jak długo.....
zawsze się zastanawiałam po co komu adresownik, skoro są kalendarze i notesy, aż w końcu znudziło mnie co roku przepisywanie wszystkich adresów od nowa :P Do takiego pięknego adresiajnka podam Ci mój nowy śliczny adres we Wrocławiu :)
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać ;o)
OdpowiedzUsuńfajny:) ja mam adresy w kalendarzu, ale taki adresownik to chyba lepszy pomysł:)
OdpowiedzUsuńświetny!
OdpowiedzUsuńja mója zalałam niestety :/znaczy sam się wziął i zalał:P
Asiulka, chcesz ten? Zrobie sobie nowy :)
Usuń