Etykiety na wino wyprodukowałam znowu.
I znów ten sam wzór, bo się spodobał. Tym razem wino nie dla chrześnicy, ale.... dla gości z okazji Chrztu św. malutkiej Oli. Na pamiątkę? W ramach podziękowań za przybycie i wspólne świętowanie tego ważnego dnia?Każdy ma swoje powody :P
A oto moje twory.
Wydawać by się mogło, że to prosta robota, ale palce od nożyka bolą, a ile ja się owdychałam fruwającego papierowego kurzu i pyłków - to moje. Brzegi niszczyłam i maltretowałam nożyczkami. Straaaasznie się wtedy kurzy. A sztuk miałam aż 20!
A następnego dnia (bo produkcja szła nocą) - trzeba było ten kurz z całego biurka usunąć i z szafek i podłogi w promieniu 2 metrów :D
Potem tuszowanie, stemplowanie....
Podoba się Wam efekt?
Pozdrawiam Was cieplutko i idę jeszcze coś stworzyć :)