Mój pierwszy raz z klejeniem serwetek...
Miałam zwykłe niebieskie ramki - do niczego nie pasujące, ale jednak moja wyobraźnia wiedziała, że ja je przerobię, więc trzymałam skrycie w szufladzie.
Tego lata wzięłam się za nie. Przetarłam je papierem ściernym, pomalowałam na czerwono, posmarowałam woskiem (świeczką) po czym pomalowałam je na biało - kilka razy (wszystko farbami akrylowymi). Znów przecierałam papierem, w niektórych miejscach za mocno, więc musiałam malować raz jeszcze. Wosk nie ścierał się tak jak chciałam, a czerwona farba wciąż przebijała, więc moje ramki nie są białe. Wyszły lekko różowawe.
Moje ramki miały takie pozostać, ale pewnego dnia trafiłam w markecie na cudne serwetki z różami, kupiłam, a że miałam w domu Vikol - to je przykleiłam. Podobało mi się wszystko, dopóki nie polakierowałam. Trochę mi ten lakier wszystko rozmazał, a serwetki pomarszczył. Cóż.
Rameczki i tak bardzo lubię i nadal cieszę się, że je ozdobiłam, bo teraz są o niebo ładniejsze niż wtedy, gdy były niebieskie.
Dodam, że lakierowałam tylko raz. Nie wiem - czy potrzeba więcej. Czytałam na innych blogach, że powinno się 2-3 razy lakierować. Ale właściwie po co? Kto mi wyjaśni?
A teraz przedstawiam moje ramki. Nie są duże. Wkrótce znajdą się w nich nasze fotki i ramki zawisną na ścianie.


Idąc za ciosem. Ozdobiłam też glinianą doniczkę. Pomalowałam, okleiłam i polakierowałam. Tutaj będę musiała polakierować, jeszcze co najmniej raz, bo wiadomo, że doniczkę czasem się myje na mokro, więc warstwa musi być dobrze utwardzona.
Przy ozdabianiu doniczki popełniłam karygodny błąd. Otóż wydawało mi się, że wzór różyczek jest tak pięknie rozłożony na serwetce, że lepiej przykleić całą serwetkę niż wycinać poszczególne różyczki. Już wiem, że to nie jest łatwe. Serwetka mi się darła, marszczyła itd. Więcej tego nie zrobię. Efekt nie jest zadowalający, ale nie mam zamiaru tego poprawiać i zostanie tak jak jest. Może nikt mnie nie zastrzeli ;o))
Oto moja nowa doniczka ;o))


Jesteście ze mnie dumne, prawda? ;o))
P.S. Dodam jeszcze, że to hobby nie sprawdza się w mieszkaniu w bloku i przy dzieciach, a juz na pewno - nie zimą!!! ;o)